czwartek, 13 października 2016

#me - Joanna Fabińska

Pamiętacie wpis z ubiegłego tygodnia? „Polacy też piszą”, powiem tak. Piszą i to jakie książki!


Autor: #me
Tytuł: Joanna Fabicka
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 2016-03-16
Ilość stron: 320












#me opowiada o Sarze i jej matce znanej i cenionej dziennikarce, prywatnie świetnej partnerce na imprezy, a w domu pijaczce. Sara dorasta i nie może liczyć na wsparcie matki, mimo swoich problemów pomaga poznanemu bezdomnemu, aż w końcu los się do niej uśmiecha. Dziewczyna poznaje Stefka, który pomaga wyjść jej z każdej ciężkiej sytuacji.
Przez całą powieść akcja jest bardzo dynamiczna i nigdy nie nudzi. Zmiany w zachowaniu Ewy tworzą stałe napięcie, dzięki czemu nie chcemy odłożyć książki nawet na moment. Historia rozszarpie twoje serce na miliony kawałeczków, zdepcze je, poskleja, żeby móc powtórzyć poprzednie czynności jeszcze raz i kolejny. Czytając, byłam tak naiwna, jak Sara, więc jak zachowanie mnie tu nie irytowało. Był jeden moment, w którym Pani Fabicka popłynęła (pielęgniarka - wtajemniczeni zrozumieją) i troszkę mnie tym przeraziła. *nowa trauma dziękuję*
W książce uczucia są opisane tak realistycznie, że działają na umysł czytelnika jak petardy, rozsadzają mózg od środka. Książka jest chwilami brutalna (nie w sensie krew itd.), użyto w niej kilkukrotnie wulgaryzmów, ale nie są na tyle nachalne, częste, by gorszyły.
Wiecie, co najbardziej mnie irytowało? Fakt, kiedy czytałam książkę i przestałam się na moment stresować, bo myślałam, że wiem, co zaraz się zdarzy, ale nie.... Pani Joanna nie ma zasad. Nie ma! Tym brakiem zasad łamała moje malutkie czytelnicze serduszko. Cały czas i w kółko! Jednak i tak ją kocham... Oprawa graficzna książki jest cudowna. W jakiś sposób widzę na niej więcej niż tylko dziewczynę i tytuł. Prawdopodobnie zobaczy to tylko osoba, która już czytała książkę i poczuła ją. Bardzo podoba mi się, że na końcu wypisane są numery, które mogą się przydać osobą w sytuacji podobnej do Sary. Książka ogólnie była fajna, a nawet super, ale do świetności brakowało mi troszkę.

Takie mocne 6,5/10 !

Mam nadzieję, że recenzja wam się podobała. Zachęcam do przeczytania książki ponownie, warto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz