czwartek, 12 stycznia 2017

W śnieżną noc - Mauren Johnson, John Green, Lauren Myracle

Wiem, wiem, święta już za nami, ale ja wcale nie mam ochoty żegnać się ze świąteczną atmosferą.

Autor: Maureen Johnson, John Green, Lauren Marycle
Tytuł: W śnieżną noc
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 2014-11-19
Ilość stron: 312


Zacznijmy od strony graficznej, która zachwyca mnie pod każdym względem. Piękna okładka, śliczna czcionka, która moim zdaniem ułatwiała czytanie, jeżeli jest to możliwe. Co do książki mam bardzo mieszane uczucia. Jako całość jest dobra, ale odrębne historie mnie nie zachwycają. Każda ma swoje plusy i minusy.











Maureen Johnson
Podróż wigilijna
Pierwsza historia opowiada o Jubilatce (tak, to jest imię), która przez to, że jej rodzice utknęli w więzieniu, zostaje wysłana do dziadków. Jednak jest to bardzo sroga zima i pociąg przez śnieg zmuszony jest do zatrzymania się w miasteczku Gracetown. Kiedy towarzystwo Jeba obleganego przez grupę cheeleaderek zaczyna ją przytłaczać, postanawia pójść do pobliskiej knajpy. Tam poznaje z kolei Stuarta, z którym szybko się zaprzyjaźnia. Jednak spokój w Waffle House postanawiają zakłócić wcześniej wspomniane cheeleaderki. Stu i Jubilatka decydują się na pójście do domu chłopaka. Po drodze dowiadują się wiele o sobie. Julia (czyli Jubilatka) przejmuje się najbardziej swoim chłopakiem, jednak nie wie, że wszechświat ma coś innego w planach. I przyjaźń to dobry początek.

+ fajnie poprowadzona narracja
+ ciekawy pomysł

- irytująca główna bohaterka
- bardzo irytująca główna bohaterka

Tak, strasznie mnie irytowała, ale to zależy od gustu dot. postaci, za to jej charakter rewanżuje ciekawa i dość fajnie rozpisana fabuła.

John Green
Bożonarodzeniowy Cud Pomponowy
Trójka przyjaciół - JP,  Duke (Angie) i Tobin mają przed sobą niesamowicie trudne zadanie. Dostali telefon, że w Waffle House pojawiła się grupa cheeleaderek i muszą dotrzeć do lokalu przed inymi zaproszonymi osobami. Po drodze dzieją się różne rzeczy, które raz mniej, raz bardziej krzyżują plany bohaterów.

+ pomysł
+ zwroty akcji

- nudno opisane
- wątek miłosny, który nie wiadomo skąd się wziął
- przewidywalność

Tak... mój kochany (żartuję) John Green. Kiedyś ochrzciłam go mianem mistrza w pisaniu nudnych książek i pozostaję wierna tej opini. Myślę, że gdyby za ten pomysł zabrał się ktoś inny, mogłoby wyjść z tego coś dobrego (po zmianie wątku miłosnego). Ta część najmniej mi się podobała, ale jestem bardzo ciekawe waszego zdania co do niej, hmm?

Lauren Myracle
Święta patronka świnek
Addie po zerwaniu ze swoim chłopakiem jest totalnie załamana, na szczęście ma u swego boku dwie najlepsze przyjaciółki - Tegan i Dorrie. W tym roku Addie i Dorrie przygotowały dla Tegan wyjątkowy prezent. Kupiły jej świnkę. Addie oferuje, że zajmie się odebraniem zwierzęcia, głównie po to, by udowodnić, że nie jest samolubna. Sprawy komplikują się, kiedy ktoś inny kupuję świnkę.
Dopisałabym coś jeszcze, ale nie mogę, bo mógłby zrobić się z tego spoiler.

+ ciekawy pomysł
+ fajna narracja
+ świetne zakończenie
+ dobry wątek miłosny

- irytąujca chwilami główna bohaterka

Zdecydowanie to opowiadanie było najlepsze i zachęciło mnie do sięgnięcia po inne powieści autorki, mam nadzieję, że znajdę na to czas.

Podsumowując całość:
Wielki plus za to, jak łączyły się ze sobą wszystkie opowiadanie, bo widać, że zostało to starannie przemyślane. Całość fajnie się komponuje i jest nawet warta polecenia.

Moja ocena:
6/10

Dajcie znać, jak podobała się wam książka, a szczególnie część Johna Greena. Która część była dla Was najlepsza, a którą najmniej polubiliście. Mam nadzieję, że recenzja wam się spodobała.
Zaczytanego tygodnia!
Ps. próbuję wymyślić skalę oceny książek jakaś podpowiedź? 

10 komentarzy:

  1. Książka, która bardzo spodobała się mojej córce, ja już mniej byłam nią zachwycona. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowa (dość słaba) młodzieżówka, dlatego mojej mamie nawet nie polecałam.

      Usuń
  2. Już w zeszłe święta miałam ją czytać, ale do tej pory tego nie zrobiłam. Co z tego, że już trochę za późno, będę musiała nadrobić, chociaż taki zbiór opowiadań nie zawsze w pełni przypada do gustu, z tego co zauważyłam :)
    Pozdrawiam,
    Zagubiona w słowach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie gust odgrywa tu wielką rolę, bo czytałam jedną z recenzji i opowiadanie, które mi przypadło do gustu najbardziej, dla tej osoby było najsłabsze.

      Usuń
  3. "Zwroty akcji" i "przewidywalność" w jednej książce - da się tak? ;) Ja takich rzeczy po prostu nie czytuje ;D
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy czyta się to w recenzji brzmi nie logicznie, ale w praktyce ma zastosowanie.

      Usuń
  4. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej książki, ale niestety zawiodłam się, bo opowiadania były takie zwyczajne i niezbyt zaskakujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również miałam do niej dość wysokie oczekiwania, znam twój ból haha :)

      Usuń
  5. Czytałam jakieś dwa lata temu, ale u mnie wyglądało to na odwrót- pierwsza i druga opowieść bardzo mi się podobały, trzecia natomiast to kompletna porażka. Mimo to uważam, że warto dać szanse tej pozycji, a na pewno już szczególnie podczas świąt warto ją przeczytać :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Przy tylu minusach dziwię się, że książkę oceniłaś 6/10 :D
    Miałam ją czytać, ale tak jakoś mi schodzi.. I chyba jej nie przeczytam w końcu :)
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń